Poradnik lepszego życia

W jakiej walucie rozlicza się organizm?

Pieniądze są przydatne, ponieważ są ogólnie przyjętym środkiem, pozwalającym na określenie wartości i wymianę towarów, niezależnie od tego czy towarem będzie samochód czy cebula. Samochód jest znacznie droższy, cebula tańsza, jednak jej wartość jest określona w danej walucie, którą akceptują obie strony, chcące zawrzeć transakcję.

Jeśli jednak jedna ze stron będzie chciała używać złotówek, druga innego środka wymiany – nici z interesu. Strony muszą uzgodnić, w jakiej walucie nastąpi wymiana. Na tym polega siła pieniądza, niezależnie od tego czy będą to złotówki, dolary, Bitcoiny czy złoto. Pieniądze mają prawdziwą wartość tylko wówczas, gdy obie strony uznają daną walutę.

Waluta otyłości

Skupmy się na żywieniu i otyłości. Czy otyłość ma swoją walutę? Większość osób powie pewnie, że rolę tę można przypisać kaloriom. Cukier zawiera pewną ilość kalorii, podobnie jak sałata. Może się więc wydawać, że używając tej skali wartości, można określić, które produkty są „drogie”, a które „tanie”. Jedzenie można też po prostu zważyć. Pół kilo cukru będzie równało się połowie kilograma sałaty. Użyjemy po prostu innej waluty.

Jednak czy organizm naprawdę przejmuje się kaloriami? Czy posiada jakiś mechanizm, który je liczy? Czy ma jakieś specjalne czujniki, które je wykrywają i zmieniają nasz metabolizm w zależności od kalorii? Nie, nie i nie.

Organizm w ogóle nie interesuje się kaloriami. Kalorie nie są uniwersalną, akceptowaną walutą. Skoro Twój organizm nie liczy kalorii, czemu Ty powinieneś to robić? Kaloria to kaloria. Porównajmy szklankę napoju gazowanego ze stekiem. Ilość kalorii będzie identyczna. Czy Twój organizm będzie je jakoś mierzył, gdy je spożyjesz? Nie. Efekt metaboliczny, który pojawi się po spożyciu tych dwóch produktów będzie jednak skrajnie różny. Cukier spowoduje wzrost poziomu insuliny, ale nie aktywuje któregokolwiek z hormonów jak cholecystokinina czy peptyd YY, odpowiadających za poczucie sytości. Nie aktywuje również receptorów w żołądku, sygnalizujących sytość. Zrobi to natomiast stek. Właśnie dlatego czujesz się syty po zjedzeniu steku, a nie po wypiciu napoju.

Skąd zatem przekonanie, że kalorie są sobie równe? Kalorie nie są uniwersalnym środkiem płatniczym. To samo odnosi się do wagi czy objętości posiłku. Organizm nie waży posiłku, nie obchodzi go to. Kluczem do zrozumienia sprawy są zupełnie inne reakcje metaboliczne. W przypadku jednych produktów, organizm będzie spalał energię, w przypadku innych, będzie odkładał tłuszcz. Waga nie jest tu istotna.

Nasz organizm odkłada lub spala tłuszcz według dokładnych instrukcji hormonalnych, wysyłanych przez nas mózg w postaci insuliny. Wzrost i spadek poziomu insuliny są głównym czynnikiem odpowiedzialnym za przybieranie na wadze. Dlatego właśnie żywność, która zwiększa poziom insuliny, zwykle bardziej tuczy.

Skoro organizm przejmuje się ilością insuliny, to w tej walucie powinniśmy się z nim rozliczać. Dietą, która powoduje najmniejsze wytwarzanie insuliny, jest dieta niskowęglowodanowa. To samo tyczy się węglowodanów. Organizm reaguje na węglowodany, jednak ich nie liczy. Niektóre węglowodany stymulują wytwarzanie insuliny, inne nie. Oznacza to, że i one nie są sobie równe. Wysokoprzetworzone węglowodany powodują największe wytwarzanie insuliny i glukozy. Nieprzetworzone mają na to niewielki wpływ.

Wspólną, ogólnie uznawaną walutą dla organizmu nie są kalorie, tłuszcz, białka czy węglowodany. Nie jest nimi błonnik, ani ketony. Jedyną walutą, w której rozlicza się nasz organizm, jest insulina. Jeśli chcesz stracić na wadze, zmniejsz poziom insuliny. I odwrotnie – jeśli chcesz przybrać, zwiększ jej poziom.

 

Chcesz wiedzieć więcej?

Zostaw nam swój adres email. Otrzymasz od nas szereg wskazówek i porad, które pomogą Ci w zdrowym odżywianiu.

Zapisz mnie!