Poradnik dobrego życia

12. Motywacja – dlaczego Aga zdecydowała się na kolejną próbę?

Osoby, które decydują się na dietę i odchudzanie, kierują się różnymi motywami. Ile osób – tyle powodów, by powalczyć z nadmierną tkanką tłuszczową i kilogramami, które sprawiają, że nie czujemy się ze sobą dobrze. Codziennie zgłaszają się do nas osoby zainteresowane dietą ketogeniczną, które są zainteresowane współpracą, ponieważ: chcą schudnąć, mają przed sobą ważną uroczystość i chcą ładniej wyglądać, zmagają się z nadprogramowymi kilogramami po ciąży, chorują na cukrzycę albo mają stan przedcukrzycowy. Każdy przychodzi do nas ze swoją historią i czynnikami, które motywują do wprowadzenia zmian. Zdarza się, że motywy, z którymi podopieczni się do nas zgłaszają, schodzą na dalszy plan, ponieważ po przeanalizowaniu stanu zdrowia pojawiają się nowe – ważniejsze. Tak było u Agi. Zacznijmy od początku…

Początkowa motywacja Agi do zmian i rozpoczęcia przemiany z dietą ketogeniczną

“Od lat zmagam się z dużą wagą i tak naprawdę od zawsze, aż do teraz, kierowały mną te same motywy, gdy decydowałam się na odchudzanie. Z perspektywy czasu widzę, że moje postrzeganie odchudzania i motywacji do podejmowania walki z tkanką tłuszczową, było dość wąskie i pospolite. Skupiałam się wyłącznie na tym, co widać gołym okiem i na moim myśleniu, postrzeganiu samej siebie, na niskiej samoocenie. Zapominałam o dużo ważniejszym aspekcie, jakim jest zdrowie.

Przystępując do akcji “Przemiana z CHEERS i Altruism Online” miałam za sobą dobre 25 lat doświadczenia z większą wagą. Od grubo ponad 10 lat nie chodziłam do lekarzy, nie robiłam żadnych badań i uważałam, że wszystko jest ok, poza oczywiście dużą masą ciała.

motywacja Agnieszki

Za każdym razem, gdy decydowałam się na odchudzanie, moją motywacją były:

1) poprawa samooceny i większa pewność siebie – być może nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale nigdy nie byłam osobą pewną siebie, zawsze towarzyszyły mi kompleksy i nieprzyjemne wspomnienia dotyczące różnych wyzwisk i przykrych komentarzy, których doświadczałam w dzieciństwie i które mocno wpłynęły na moje życie. Choć miałam dość uczucia bycia gorszą, zapału do odchudzania wystarczało na kilka dni czy tygodni, brakowało mi sił i prawdziwego kopa, który pozwoliłby mi naprawdę ruszyć z miejsca i nie cofać się przy pierwszej lepszej porażce. Kolejne niepowodzenia jedynie pogłębiały niską samoocenę i brak wiary we własne możliwości, to błędne koło trwało wiele lat, praktycznie całe moje życie!

Decydując się na przemianę, chciałam wreszcie z tym zerwać i być taką Agnieszką, która w siebie wierzy i udowadnia przede wszystkim samej sobie, że potrafi i jest w stanie osiągnąć coś wielkiego.

2) lepsza kondycja fizyczna – ile razy mówiłam sobie, że tym razem schudnę i wreszcie wejdę na Giewont? Nie da się tego policzyć. Po kilku minutach biegania za piłką na korcie tenisowym miałam uczucie, że zaraz padnę i już nie wstanę. Wejście po schodach na drugie piętro bez sapania jak lokomotywa? Spore wyzwanie! Przebiegnięcie chociażby 100 metrów? Nie, dziękuję. Uwielbiam sport, ale… oglądać i kibicować. Zapewne byłoby inaczej, gdybym się tak bardzo nie męczyła przy każdej próbie bycia aktywną fizycznie.

Przy każdej próbie pozbycia się balastu w postaci tłuszczu obiecywałam sobie, że będzie mi łatwiej, że będę mogła chodzić po ukochanych górach i dotrzymywać kroku mamie. Tym razem ponownie postanowiłam sobie, że schudnę i zrealizuję marzenie o wdrapaniu się na Giewont.

3) wolność wyboru – jako osoba, nazwijmy to puszysta, zawsze byłam skazana na zakupy na działach XXL, które nie zawsze miały coś fajnego do zaoferowania. Był nawet taki czas, że w mojej szafie przeważały męskie ubrania, bo ciężko było znaleźć coś w moim rozmiarze na działach damskich. Od kilku lat puszyste panie mają większy wybór odzieży, ale i tak najładniejsze ubrania dedykowane są szczupłym osobom. Noszenie tego, w co się zmieszczę, zamiast tego, co faktycznie mi się podoba to bardzo duże ograniczenie.

Pozbycie się kilogramów traktowałam jako drogę ku wolności – wreszcie mogłabym pójść na zakupy i kupić to, co faktycznie mi się podoba, a nie tylko to, co jest dostępne w moim rozmiarze.

4) szczuplejsza sylwetka – nie ukrywajmy, szczupłe osoby są odbierane przez otoczenie jako atrakcyjniejsze i bardziej zadbane. Przez całe moje życie obraz w lustrze jest daleki od tego, co chciałabym widzieć. Nie podobam się sobie, a naprawdę chciałabym siebie pokochać. Mieszkam nad morzem, a nie kąpię się w morzu, nie chodzę na basen, nie opalam się na wczasach. Najzwyczajniej w świecie wstydzę się swojego ciała i chciałabym wreszcie wyjść z tego więzienia, jakim jest moje własne ciało.

5) niższa liczba na wskaźniku wagi – już sam wynik pomiarów wagi motywował mnie do zmian, choć niewystarczająco. W wieku 21 lat z wagi 105 kg udało mi się schudnąć do 90,5 kg. Niestety 11 lat później na liczniku wybiło 131,4 kg przy wzroście 167 kg. Kto chciałby tyle ważyć? Lasu rąk brak. Ja też nigdy nie chciałam takiej wagi, wstydziłam się jej i nigdy, aż do rozpoczęcia przemiany, nikomu nie przyznałam się ile tak naprawdę ważę. Zwykle odpowiadałam: nie wiem, dawno się nie ważyłam. Taka waga nie jest powodem do dumy, dlatego za każdym razem, gdy rozpoczynałam jakąkolwiek dietę chciałam, by waga zaczęła wskazywać wynik dwucyfrowy.

Przez te wszystkie lata, powyższe czynniki tworzące moją motywację, okazywały się być zbyt słabe, by działać długofalowo i naprawdę zmotywować mnie do działania. Owszem, powodów by schudnąć było sporo, ale brakowało tego czegoś, tej “kropki nad i”, która przeważyłaby szalę i faktycznie popchnęłaby mnie w kierunku zmian.”

Kluczowe powody zmiany nawyków żywieniowych

“Długo zwlekałam z podjęciem decyzji o rozpoczęciu publicznej przemiany z CHEERS i Altruism Online. Czekałam na odpowiedni moment, unikałam zrobienia zleconych przez dietetyka badań. Chciałam coś zmienić, ale odkładałam to w czasie tłumacząc sobie, że mam teraz ważniejsze problemy i muszę zadbać o innych.

Pani Joanna z Altruism Online zmotywowała mnie, by zrobić badania i sprawdzić w jakim stanie jest mój organizm. To był strzał w dziesiątkę i ta “kropka nad i”, która sprawiła, że przestałam zwlekać i postawiłam na dietę ketogeniczną.

O wynikach moich badań znajdziesz więcej tu: Badania i pomiary Agi

Po otrzymaniu wyników badań, wszystkie wcześniejsze czynniki budujące moją motywację zeszły na dalszy plan. INSULINOOPORNOŚĆ, stłuszczenie wątroby, problemy z tarczycą – to wszystko uświadomiło mi, że tak naprawdę tylko pozornie czułam się dobrze i że to nieprawda, że jedyną chorobą, jaka mnie dotyczy, jest otyłość. Przez lata wmawiałam sobie, że jestem zdrowa, tylko po prostu gruba. Wyniki badań pokazały, że NAPRAWDĘ MUSZĘ WZIĄĆ SIĘ ZA SIEBIE i że nie ma na co czekać.

Później, po dokładnym zbadaniu tarczycy okazało się, że problem jest dużo poważniejszy i że jeśli chcę żyć i być zdrowa – MUSZĘ zmienić nawyki żywieniowe, zmniejszyć wagę ciała i walczyć o siebie.

Teraz już nie chodzi wyłącznie o poprawę samooceny, zakupową wolność i lepszy obraz siebie widziany w lustrze. Teraz moją największą motywacją jest ZDROWIE i ŻYCIE.

Dopiero teraz dotarło do mnie, że o zdrowie trzeba dbać w każdym wieku. Nie można wmawiać sobie, że jestem młoda, na pewno zdrowa i że choroby mnie nie dotyczą.

Nowe zasady żywieniowe i nawyki związane z dietą ketogeniczną nie tylko poprawią mój wygląd i samopoczucie, ale przede wszystkim wpłyną korzystnie na stan mojego zdrowia. Przemiana zachodzi we mnie wielowymiarowo – co najważniejsze, zmienia moje myślenie i sposób postrzegania tego, co jest naprawdę ważne.

Przy żadnej z wcześniejszych prób odchudzania nie myślałam o tym, że najważniejszą motywację powinno stanowić ZDROWIE. Przemiana pod opieką Altruism Online pozwoliła mi pozbyć się klapek z oczu i zrozumieć, że wcześniejsze próby kończyły się porażką, ponieważ brakowało tego najważniejszego czynnika, o którym zapominałam myśląc, że mam na wszystko czas i że jestem zdrowa. Nie jestem, ale zrobię wszystko, by to naprawić!

zdrowe życie

Dlaczego Aga wybrała dietę ketogeniczną?

“Przechodziłam wiele różnych diet z mniejszymi i większymi sukcesami, które potem i tak sprowadzały się do porażek. Miałam błędne podejście – diety traktowałam jako coś chwilowego, coś, co ma pomóc mi zgubić kilogramy i tyle. Kilka miesięcy diety i po sprawie – powrót do starych nawyków żywieniowych. Kolejne błędne koło, które tak naprawdę niczego nie zmienia w dłuższej perspektywie czasu.

Początkowo o diecie ketogenicznej również myślałam, że będzie to na chwilę, na czas potrzebny, by zgubić jak najwięcej kilogramów. Myślałam, że dzięki diecie keto uda mi się schudnąć kilkadziesiąt kilogramów i potem po prostu będę próbowała się zdrowo odżywiać, ale bez ścisłego trzymania się zasad keto. Dopiero konsultacja z dietetykiem i omówienie wszystkich zasad keto zmieniło moje podejście do tematu. Zrozumiałam, że muszę zmienić sposób odżywiania na stałe, a nie tylko na kilka miesięcy, bo chwilowa zmiana szybko skończy się powrotem do wagi początkowej.

Dieta ketogeniczna nie należy do łatwych diet, ale jej zasady bardzo mi odpowiadają:

1) nie muszę liczyć kalorii – oczywiście nie należy przesadzać z ilością jedzenia, ale na diecie keto ważniejsze jest to, co jesz, a nie ile jesz

2) nie muszę przygotowywać 5 posiłków dziennie! – nie mam czasu na siedzenie pół dnia w kuchni, a dieta ketogeniczna tego ode mnie nie wymaga, rosół można ugotować na 3 – 4 dni, każdego dnia wystarczy przygotować 2 posiłki, a nawet można przygotować jedno danie, które można rozłożyć na 2 posiłki – to naprawdę bardzo wygodne

3) dieta ketogeniczna pozwala na spożywanie dużej ilości tłuszczu – więc można w swoim menu uwzględniać boczek, tłuste sery, śmietanę czy nawet golonkę; nie trzeba żywić się wyłącznie warzywami i chudym mięsem, można nawet zjeść burgera czy pizzę (oczywiście w wersji zgodnej z zasadami diety keto)

4) nie trzeba katować się na siłowni – wystarczą spacery, a kilogramy będą spadały

5) dieta keto = brak odczuwania głodu – gdy organizm przestawi się na czerpanie energii z własnego tłuszczu, głód zniknie i nie będzie dokuczał

6) ograniczenie węglowodanów do minimum pomaga cofnąć insulinooporność – teraz już wiem, że dzięki diecie ketogenicznej mogę uniknąć cukrzycy i pozbyć się insulinooporności

Wierzę, że stosowanie diety ketogenicznej pod opieką dietetyka pomoże mi znacznie poprawić wyniki badań, a także pozbyć się problemów zdrowotnych, które udało się odkryć dzięki decyzji o przemianie. Tym razem CHCĘ i MUSZĘ zmienić coś w swoim życiu na stałe, by cieszyć się zdrowiem i długim życiem.

Moja motywacja, by przejść przemianę i stosować zasady diety ketogenicznej na stałe, jest OGROMNA, większa niż kiedykolwiek. Wierzę, że ze wsparciem dietetyka, bliskich i znajomych oraz osób, które mi kibicują, uda się podążać drogą zdrowia i nie zbaczać z niej zbyt często.”

Kliknij tutaj, by przejść do dalszego opisu przemiany (Badania i pomiary) lub wróć do spisu treści.

Jeśli jeszcze nie miałeś okazji zapoznać się z zasadami żywieniowymi, do których stosuje się Agnieszka lub chcesz przypomnieć sobie na czym one polegają, to zapraszamy do zapoznania się ze szczegółowym opisem zamieszczonym na naszej stronie głównej (kliknij w nazwę artykułu):

Chcesz wiedzieć więcej?

Zostaw nam swój adres email. Otrzymasz od nas szereg wskazówek i porad, które pomogą Ci w zdrowym odżywianiu.